Zbyt wielki natłok myśli. Wszystko się kumuluje, tylko po to aby w końcu wybuchnąć. Nie do wiary, że potrafię mieć tak wiele sprzeczności w sobie, tak wiele przeciwnych do siebie myśli. Strach mnie paraliżuje, dorosłość mnie przeraża. Nie jestem w stanie ogarnąć tego syfu, który ciągle tkwi we mnie. To się nigdy nie skończy, ten piekielny ból, który rozrywa moją duszę każdego dnia. Życie jest nienormalnie nienormalne, ja jestem nienormalnie nienormalna. Każdego ranka, gdy słońce prześwituje przez firankę zastanawiam się co ja tutaj robię? Pijąc ukochaną zieloną herbatę w ulubionym kubku, skręcając się z wewnętrznego bólu. Co ranek umieram emocjonalnie, na chwilę zmartwychwstaję i potem znowu umieram, czy tak mi było pisane? ... Znów męczy mnie milion pytań na minutę, na żadne z nich nie znajduję odpowiedzi. Moje paradoksalne życie zmienia się w koszmar. Wy nigdy tego nie zrozumiecie, może to i dobrze, bo nie życzę nawet największemu wrogowi emocjonalnej śmierci. Pośród miliona pytań jest jedno: czy kiedykolwiek bedę mogła powiedzieć, że jestem szczęśliwa, tak bezgranicznie i bezpretensjonalnie?
"Bezsilność i niezdecydowanie to najgorsze do zrozumienia uczucia."

"Tak mocno chciałam Twoich oczu, Twojej skóry,
tak bardzo chciałam Twoich dłoni, tak mocno czułam to,
tak bardzo chciałam obok być, nie myśląc ile to kosztuje, tak mocno czułam to."